Rano oglądaliśmy prognozę pogody, zapowiadali deszcz. Zjedliśmy lekkie śniadanie w motelu, bo Kaijo-san koniecznie chciał, żebyśmy spróbowali tutejszego udonu. Wyspa słynie z malutkich, przydrożnych zajazdów, gdzie go serwują (dużo tu plantacji zboża).
W kolejce po udon
Najpierw wkładaliśmy porcję makaronu na sito i zanurzaliśmy przez 10 sekund we wrzątku, po odcedzeniu wkładaliśmy go do misek, wlewaliśmy wywar z mięsa i warzyw i wybieraliśmy dodatki z tempury.
Wzięłam tempurę z krewetkami, które tu zjadają w całości, łącznie ze skorupką, bo jest źródłem wapnia.
Obok była stacja kolejowa JR z jednym torem.
Hiroko kupiła słynne "kluski" na parze nadziewane pastą Anko.
Przerwa na kawę i ciasto.
Zobaczyliśmy most Ō-naruto-kyō ponad cieśniną wzniesiono w 1988 roku. Jest jednym z najdłuższych mostów wiszących na świecie (1629 m).
Kaijo-san kupił bilety, żebyśmy zobaczali słynne wiry Naruto. Tworzą się one w wyniku wyjątkowego układu dna cieśniny i pływów morskich, które dwa razy dziennie przenoszą w obie strony ogromne ilości wody pomiędzy Morzem Wewnętrznym i Pacyfikiem. Wiry nie są niebezpieczne dla łodzi i można je oglądać z bliska w czasie rejsów wycieczkowych lub z zamkniętego pomostu ze szklanymi oknami w podłodze, podwieszonego pod mostem.
Most zbudowano z myślą o torach dla pociągu shinkansen, ale plan nie doszedł do skutku i obecnie jest tu punkt widokowy na wodne wiry. Pewnie jest to niezła przygoda podczas ładnej pogody, a tu wiatr, zimno i ulewa popsuły nam wycieczkę. Nigdy w życiu tak nie zmarzłam, więc szybko stamtąd uciekłam. Wiedziałam, że to się źle skończy dla mnie i dla Esaú, przyzwyczajonych do śródziemnomorskiego klimatu.
Bilety do punktu widokowego Uzunomichi
Wiry Naruto

Zmarznięci poszliśmy na kawę.
Po drugiej stronie mostu, na wyspie Awaji, jest taras widokowy, z którego można zrobić fajne fotki. Niestety w tak ponurym i szarym dniu nie można w pełni docenić piękna tego miejsca.
Wyspa Awaji słynie z uprawy cebuli, można tu sobie zrobić zdjęcie z cebulą a także napić się cebulowej zupy.
Przejechaliśmy całą wyspę wzdłuż i dojechaliśmy do punktu widokowego na wiszący Most Akashi Kaikyō ("wielki most nad cieśniną Akashi"). Do 2022 roku był najdłuższym i najdroższym mostem na świecie (pod względem długości środkowego przęsła). Most ma długość 3911 m, a jego środkowe i zarazem najdłuższe przęsło ma długość 1991m. Bezwzględna wysokość pylonów mostu to 298,3 m, co stanowi wysokość niemalże dorównującą japońskiej Wieży Tokijskiej i przewyższającą polski Pałac Kultury i Nauki. Stanowi element drogi ekspresowej Kobe-Awaji-Naruto i jest jedną z trzech głównych dróg prowadzących przez Morze Wewnętrzne.
Hiroko powiedziała, że przy ładnej pogodzie widać stąd Kōbe i Osakę.
Przejechaliśmy przez most i dotarliśmy do Kobe, jednego z dziesięciu największych miast Japonii. Region Kobe jest wzmiankowany w starej kronice Nihon-shoki, opisującej założenie chramu Ikuta przez cesarzową Jingū w roku 201 n.e. ku czci bogini Wakahirume-no-Mikoto. Nazwa Kobe wywodzi się rzekomo od słowa kanbe (kamube), oznaczającego rodziny, które opiekowały się sanktuariami. Dla mieszkańców chram jest symbolem odradzania i nadziei, ponieważ przetrwał nienaruszony wiele tragedii: wojen, powodzi, trzęsień ziemi. W 1868 r. Kobe, w wyniku restauracji Meiji, zostało razem z Osaką otwarte dla przybyszów z Zachodu, jako jedno z pierwszych japońskich miast, dlatego jest tu sporo zachodnich rezydencji. W dzisiejszym kształcie miasto zostało założone w 1889 roku.
Kaijo-san zawiózł nas na punkt obserwacyjny, skąd widać panoramę miasta. Powiedzaiał nam, że ten widom uważany jest za najpiękniejszą nocną panoramę w kraju. Pewnie chciał nas tu przywieźć w nocy, ale przez deszcz nie wypaliło zwiedzanie miasta i inne plany.

Miasto mogliśmy oglądać tylko z okien samochodu, ale postanowliśmy tu wrócić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz